„Tradycja na co dzień”

 

Władysław Orkan napisał -....” ze wsią swoja rodzinną żyj - i daj jej to, co najlepsze z duszy swej. Wróć braciom, coś wiedzą zdobył. Nie przecinaj korzeni łączących cię z rodnom ziemią - choćbyś na krańcu świata się znalazł, to tak, jakbyś przeciął żyły żywota...."

''Tradycja na co dzień'' jest hołdem, dla tradycji podhalańskich, tak mocno zakorzenionych w sercach każdego górala, choćby sie znalazł na krańcu świata. To bardzo cieszy i napawa dumą, ale także refleksją. Jakże mocna musi być ta więź, jak mocne jej umiłowanie.

W programie imprezy organizatorzy pragną przekazać wielkie bogactwo, tradycji rzemieślniczej oraz twórczości ludowej Podhala, która wciąż jest kultywowana na ziemi amerykańskiej.

Festiwal rozpoczęły tradycyjnie pasterskie trombity, które ogłosiły światu tą wspaniałą nowinę. Na trombitach zagrali Grzegorz Sarna, Józef Sarna, Wojciech Jędrol i Stanisław Klapisz. Następnie pojawili się na scenie ''pytace'' i swoim śpiewem zapraszali wszystkich do Domu Podhalan - Andrzej Nędza, Wojtek Jarosz ze swoimi wychowankami z zespołu Wierchy. Kto to byli ''pytace'' w podhalańskiej tradycji? Pytace zapraszali na wesele. Zaczynali tydzień przed weselem, przed każdym domem śpiewali śpiewki, tak zwane pytackie i razem z młodymi wchodzili do domów i osobiście zapraszali - pytali - na wesele. W zależności od pory roku, albo jechali powozem albo saniami. Ale mało tego, jeszcze rano w sobotę w dzień wesela, chodzili po domach i prosili na wesele. Cuchy wstążkami ubierały druchny. Pytace odgrywali ważną rolę w góralskim weselu.

Po pytacach głos zabrał Stanisław Sarna - inicjator i organizator Festiwalu ''Tradycja na co dzień''. Przekazał zebranym powód i cel organizacji tej pięknej uroczystości - święta rzemiosła podhalańskiego w Ameryce. Uzdolnionych artystów, twórców ludowych, którzy pielęgnują tradycje przywiezione z Podhala, jest bardzo wielu. Warto, aby tymi talentami dzielili się z innymi i ten festiwal stwarza im taką możliwość - powiedział wice prezes Zarządu Głównego ZPPA Stanisław Sarna. Następnie poprosił honorowego kapelana ZPPA O Wacława Lecha o krótkie chrześcijańskie wprowadzenie i wspólną modlitwę. Po wspólnej modlitwie St. Sarna poprosił na scenę gości honorowych: konsula RP w Chicago Piotra Semeniuka, prezesa ZPPA Józefa Cikowskiego, dyrektora Kongresu polonii Amerykańskiej Bogdana Strumińskiego, królową ZPPA Dorotkę Mniszak, zbójnika Daniela Garbacza i członków Zarządu Głównego. Na scenie pojawiła się także kapela Jasia Bobka ''Hajducy''. Gości poproszono o kilka słów. Gazda Związku Podhalan w Ameryce, prezes Józef Cikowski powiedział:

 

''Witam wszystkich na III już Festiwalu "Tradycja na codzień".

 

To wielka radość widzieć was wszystkich tu w Domu Podhalan, widzieć też dzieła waszej twórczej pracy.

Te dzieła, które tu widzicie są niezwykłe i wyjątkowe w swoim rodzaju. Niezwykłe nie ino temu, ze powstały tysiące kilometrów od naszej podhalańskiej Ojczyzny, nie ino temu, ze nauczyli was tego ojcowie, ale temu, że wszystko co robicie - robicie z potrzeby serca, że jest to wielka wasza pasja i wielkie umiłowanie góralskich tradycji.

Dziś dziękuję wam za to, że to robicie, za to że chcecie nam to pokazać.

Dzisiejsze spotkanie - w tym okresie zbliżających się Swiąt Bożego Narodzenia - cieszy, daje poczucie dumy i wspólnoty całej góralskiej Rodziny.

Życzę wam, aby wszystkie wasze działania przynosiły poczucie sukcesu i wiary w to, że robicie coś wyjątkowego dla siebie, dla nas wszystkich, ale też i dla przyszłych pokoleń.

Bóg zapłać i Szczęść Boże''.

 

Po tej krótkiej prezentacji i wspólnej fotografii, przyszła pora, aby tą festiwalową gazdówkę, przejęli prowadzący - Helena Studencka i Marian Bryja. A rozpoczęli ją śpiewająco ''Witojcie nom syćka mili, coście się tu zgromadzili...''

 

Prezentację rozpoczęli od Tradycyjnej góralskiej izby, we wtoryj gazdowali Zofia i Jan Słodyczka Maśniok i Halina Macura. Oni też tą izbę przygotowali. ''Centralnym wyposażeniem izby góralskiej była pościel i pościółka (łóżko i pod łóżkiem wsuwane drugie), nad pościelom kołyska, wtoro wisiała kilka lat, bo dzieci się rodziły. Bardzo ważny był piec, stolica, żerdka, na której wisiało ubranie'' - objaśniał Jan Słodyczka Maśniok - cieśla. Kobietki zaś - wyubierane w chustki odziewacki - barankule, opowiadały, co było w skrzyniach, w biołyj izbie i po co ona była.

Niezwykle ciekawym stoiskiem była ''Bacówka''. W tej bacówce uwijali się bacowie: Grzegorz i Józef Sarna i Wojciech Jędrol. Robili ser - tak zwany bunc, żyntyce, pucyli oscypki, aby po zakończeniu imprezy mogli poczęstować gości. Ciekawie i zabawnie o tym opowiadali.

Wielka skarbnica wiedzy o tradycjach rzeźbiarskich na Podhalu to Stanisław Kukuc. Niezwykle ciekawe eksponaty wykonane przez artystę i ciekawe opowiadanie o nich, to następne stoisko. Podobno tradycyjny góralski opasek, z pięcioma sprzączkami, nosił już król Bolesław Krzywousty. Fakt ten artysta utrwalił w swoim rzeźbiarskim dziele.

Znany wszystkim ludwisarz Stanisław Kulawiak, to było następne stanowisko do którego przeszli prowadzący. Stanisław Kulawiak powiedział, że swoją pasją zaraził się już w Polsce. W tym roku, z okazji 100 lecia niepodległości Polski, artysta wykonał godło Polski i taki pamiątkowy upominek otrzymało każde dziecko na festiwalu.

Niezwykle wzruszającym momentem, było przekazanie starej, 80-cio letniej ciupagi, przekazywanej z pokolenia na pokolenie wyjątkowym ludziom, dbającym o zachowanie tradycji podhalańskich w USA. Na ciupadze wyryte są nazwiska osób, które ją otrzymały. Pierwsze to nazwisko to Andrzej Rafacz, Franciszek Chowaniec, Michał Cieśla, Stanisław Kulawiak. Stanisław Kulawiak ze wzruszeniem przekazał ją Stanisławowi Sarnie. W oczach obydwu górali pojawiły się łzy wzruszenia. Stanisław Sarna obiecał, że zrobi wszystko, aby być godnym tego wyjątkowego wyróżnienia.

Swoje piękne rzeźbiarskie dzieła, prezentował też Krzysztof Kalata. Szczególnie zachwycał jego ''Chrystus frasobliwy''. Takiego Chrystusa można było zobaczyć w wielu przydrożnych, podhalańskich kapliczkach.

Na następnym stanowisku powiało nowoczesnością, na miarę XXI wieku. Młody artysta Andrzej Słodyczka nanosi elementy sztuki podhalańskiej na komputer i tworzy różne elementy ozdobne inspirowane góralszczyzną. Sztuka użytkowa? Nowoczesne rzemiosło? Dobrze, że młodzi to robią, a elementów sztuki podhalańskiej do wykorzystania jest ogrom!

Anioły, aniołki ręcznie malowane to artystyczna galeria - malarstwo artystyczne Doroty Tomczyk.

Bartnictwo - to przygoda z pszczółkami. O tajnikach pszczelarstwa opowiadał Piotr Paczwa. O zdrowiu zawartym w miodzie, wosku, nalewkach. Podobno jak wyginą pszczoły, zginie także świat.

Bursztyn, jantar, amber to różne nazwy polskiego bursztynu. Przepiękna biżuteria z tego kamienia zachwycała festiwalowych gości. Pani Alina Leśnicki - Amer Silver, uczyła również jak wykonać leczniczą, bursztynową nalewkę.

Następnym, znanym artystą był Andrzej Krzeptowski - Bohac. Pokazał różnorodne piszczałki - różniące się wielkością, dźwiękiem i pochodzeniem. Na każdej z nich zagrał. Artysta pokazał także różnice pomiędzy dźwiękiem tradycyjnych złobcoków a gęśli - skrzypiec.

Na tradycyjnej kobzie zagrał były zbójnik Wojtek Kwak. Tylko na takich imprezach, w Domu Podhalan w Chicago, można usłyszeć jak dwaj artyści podhalańscy, w góralskich portkach, rozmawiają sobie i udzielają wzajemnych instrukcji całkiem po angielsku. Humorystycznych akcentów dodają góralskie słowa.

Przy ZPPA działa także Koło Literacko -Dramatyczne. To nasi góralscy literaci: Maria Madetko, Maria Gromska i inni. Nie mogło ich zabraknąć i ich twórczości.

Przepiękne tradycyjne stroje góralskie - damskie, prezentowały panie Małgorzata i Maria Prokop. Gorsety, koszule, bluzki, spódnice. Wykonane różnymi technikami. Najpiękniejsze te starodawne gorsety i wyszywane koralikami motywy - szarotki, złotogłowia, maki. To dzięki takim talentom, góralskie babecki wyglądają jak prawdziwe paradnice.

Wielce utalentowany muzyk. Celowo nie piszę muzykant, bo Jasiu Bobek to wykształcony muzyk, który zebrał muzyczny materiał i opracował podręczniki do nauki gry muzyki góralskiej, dla początkujących i tych bardziej zaawansowanych. Ponad 200 tradycyjnych nutek. Dla przeciętnego słuchacza, to liczba niewyobrażalna, gdyż rozpoznajemy ich zaledwie kilka. Jasiu Bobek - urodzony w USA - prowadzi dziecięcy zespół muzyczny ''Zawaternik'', kapelę góralską ''Hajducy'', orkiestrę w amerykańskiej szkole średniej. Na festiwalu koncertował ze swoją rodzinką -żoną Bernadką i synkiem Filipem. Żartował, że ich tradycja to naprawdę, na co dzień, bo grają codziennie.

Stanisława Mąka to artystka ludowa, przyprawiająca ''strzępki'' do chustek. Bez tradycyjnych strzępków, chustka wygląda ubogo. Jeśli by się przyjrzeć bliżej, to są one wykonane różnorodnie. To bardzo mozolna praca, wiązanie - równiutko!! - nitek. To praca dla cierpliwych.

Jola i Stanisława Bafia to piękna góralska biżuteria! Góralka bez korali, to góralka nie ''kompletna!''. Od zarania dziejów, góralki były obdarowywane koralami. Dziś jest to kamień bardzo cenny a wyroby z korala przepiękne. Taką właśnie piękną góralską biżuterię mogliśmy podziwiać na stoisku Jola’s Handmade Jewerly.

Przechodząc dalej, prowadzący dotarli do wyjątkowego stoiska. Stoisko Władysława Pawlikowskiego - lutnika. Swoje pasje lutnicze przywiózł Władysław z Polski. W tej chwili trudno mówić już o pasji. Władysław Pawlikowski to prawdziwy profesjonalista. Jego skrzypce znane są już w świecie muzycznym, porównywane ze skrzypcami najlepszych lutników świata. Z wielkim zainteresowaniem wysłuchaliśmy opowieści, jak powstają takie muzyczne perełki, arcydzieła, jak z drewna wydobyć tak brzmiące dźwięki. Zachwycające!! Dzięki Władysławie że byliście wśród nas, w naszym skromnym góralskim środowisku, w Domu Podhalan - razem ze swoim bardzo utalentowanym synem Bogdanem - wspaniałym muzykiem i z wnuczkiem Tomusiem.

Następnie mogliśmy zachwycać się haftowanymi ręcznie gorsetami i bluzkami wykonanymi przez Marysią Nowobilską. Marysia to sekretarz protokółowy Zarządu Głównego ZPPA. Swoje gorsety wyszywa tylko dla siebie i swojej córki Karolinki - byłej Królowej ZPPA. Marysia pisze także w gwarze góralskiej wiersze, scenki rodzajowe. Zartuje, że talent odziedziczyła po Hance Nowobilskiej z Białki Tatrzańskiej.

Ostatnie stoisko - kowalstwo artystyczne. Niestey puste. Obok przepięknych wyrobów, dzieł kowalskich - zdjęcie Anny i Władysław Basiorka. Z powodu choroby, niestety nie mogliśmy usłyszeć ich historii rękodzielniczych. Kowalstwo to ogromne tradycje podhalańskie, bardzo popularne do tej pory na Podhalu. A ozdoby artystyczne kowali bardzo kosztowne. Annie i Władysławowi dziękujemy za udostępnienie pięknych wyrobów, które mogliśmy podziwiać. Życzymy dużo zdrowia i wszelkiej pomyślności.

W tym miejscu pragniemy pozdrowić także Marię Krzeptowską - Giewont. To ona prowadziła poprzednie dwa festiwale ''Tradycja, na co dzień''. Życzymy dużo zdrowia i wszystkiego, co najlepsze!

Kuchnia góralska. Przepyszne dania regionu Podhala - barnina, kwaśnica, moskole z bryndzą i smalcem, golonka, chauski ze skwarkami i wiele innych, serwowały: Basia Sarna, Jadzia Pierwoła, Renata Solus, Gosia Plewa, Maria Kubiszewski i inni członkowie koła Dębno.

Katarzyna i Wojciech Strama przygotowali moskole, tradycyjny kołacz i inne smakołyki. Pokazali krązok i krązanie kapusty. Takie gazdowskie roboty w chałpie. Dziś już często nieużywane.

Stanisław Sarna - pomysłodawca, główny organizator Festiwalu ''Tradycja na co dzień''. Prezes koła Nr 66 Dębno Podhalańskie, wice prezes d-s gospodarczych Zarządu Głównego ZPPA, chicagowski baca, który razem z bratem prowadzi bacówkę i wyrabia z sera owczego oscypki. To dzięki jego staraniom Dom Podhalan wyglądał jak prawdziwa izba regionalna, jak muzeum. Kądziele, heble, starodawne piły, kosy, wrzeciona, cebrzyki, puciery i wiele, wiele innych podhalańskich eksponatów. Wszystkie te skarby są w posiadaniu Stanisława Sarny. Wielkie słowa uznania i podziękowanie za to, że zechciał nam to pokazać.

Wszystkim uczestnikom ''Tradycji, na co dzień'' - artystom, rzemieślnikom, gościom, hojnym sponsorom, tym co pracowali i wszystkim, którzy w jakikolwiek sposób przyczynili się do powstania tej pięknej imprezy - Dziękujemy.

Dziękujemy mediom - radio Deon, radio 1030 - 1300, Polvision, radio Związku Podhalan, Dziennik Związkowy, Super Expres.

Helena Studencka